O pokoleniach. Czym ludzie się od siebie różnią - Autor: Janusz Kucharczyk

17 kwietnia 2013, 11:52:35


Autor:
Janusz Kucharczyk


O pokoleniach
Czym ludzie się od siebie różnią?


Na pewno różnią się wrodzonym temperamentem, nie rodzimy się wszak tacy sami. Jedni są urodzonymi optymistami, inni raczej dostrzegają zawsze szklankę do połowy pustą. Jedni są spokojni, inni bardziej impulsywni i tak dalej. Na osobowość bowiem obok temperamentu wpływa również charakter, którego nie dziedziczymy, ale rozwijamy pracując nad sobą i ulegając wpływowi innych. Jedni pohamowują swe skłonności do agresji, czy uzależnienia albo bałaganiarstwa, inni im ulegają. Ale na charakter wpływa również kultura, którą przyswajamy, a ta bywa różna. Inaczej zachowuje się przeciętny Chińczyk, inaczej Masaj, a jeszcze inaczej Eskimos, wszyscy oni zaś różnią się od Holendrów, Polaków, czy Greków.
Kultura również zmienia się w czasie. Na pewno co innego czuł i inaczej zachowywał się człowiek w głębokiej starożytności, w średniowieczu, w odrodzeniu, baroku, oświeceniu, czy epoce wiktoriańskiej. Kultura się zmienia, tak jak ludzie. Inni jesteśmy kiedy mamy lat pięć, inni kiedy 15, 35, 55 albo 75. Ale o tych wszystkich różnicach teraz zapomnijmy i udajmy, że są nieistotne (co oczywiście jest nieprawdą, ale żeby się czemuś przyjrzeć należy skoncentrować się na jednym szczególe, stępiając poznanie innych, przecież tak działa wzrok fizyczny – nie widzimy wszak ostro wszystkiego naraz!).

Pokolenie – skąd się to bierze i jakie ma znaczenie

Zogniskujmy więc swój wzrok na tych różnicach, które zależne są od daty urodzenia. A jest to źródło różnic odrębne w stosunku do wymienionych wyżej. To nie to samo co epoka, w jednym czasie żyją wszak ludzie o różnych datach urodzenia. Jest to też coś innego niż wiek, ten wszak się zmienia w ciągu życia, a zarazem pozostaje stały w społeczeństwie – zawsze żyją jakieś dzieci, jacyś ludzie dojrzali i jacyś starcy. Data urodzenia na odwrót, nie zmienia się w ciągu życia jednego człowieka. Zmienia się sukcesywnie w ciągu wieków, każdy rocznik rodzi się tylko raz. Oczywiście sąsiednie roczniki są stosunkowo bliskie sobie, ale z czasem różnice się pogłębiają, pojawiają się też zmiany drastyczne. Wielkie wydarzenia historyczne, takie jak wojnę albo drastyczną zmianę ustroju albo się przeżywa albo nie, albo pamięta albo nie. Ludzie, na świadomość których wpływa jakieś wydarzenie, będą się różnić od tych, na których nie wpływa. Takie wydarzenia nie zdarzają się często, często (ale niekoniecznie) pokrywają się z pokoleniami w sensie biologicznym. Ojciec i syn na ogół będą więc uformowani w inny sposób, rodzeństwo w ten sam. Choć to oczywiście nie musi być regułą. Różnice bowiem między rodzicami, a dzieckiem, które urodzili w młodości, mogą być mniejsze niż między rodzeństwem urodzonym w dużym oddaleniu do siebie. Ale umówmy się, że takie grupy ludzi, urodzone w określonym przedziale czasowym, będziemy nazywali pokoleniami. Dzisiaj zasadniczo żyją ludzie należący do czterech tak zdefiniowanych pokoleń.


Pokolenie 1: KINDERSZTUBA I PUSTKA
ludzie pamiętający z dzieciństwa lub młodości świat przedwojenny a dojrzewający już po wojnie
(przybliżone granice czasowe dat urodzenia : 1916 – 1935)

To jedyne żyjące jeszcze z trzech pokoleń, które w swej większości przeżyły wojnę. Dwa poprzednie to ludzie, którzy dojrzeli jeszcze przed I wojną światową, a starość spędzili po II wojnie (przybliżone granice czasowe dat urodzenia: 1876 – 1895) oraz tacy, którzy zdążyli dojrzeć jeszcze w okresie międzywojennym, a wojna przypadła na szczyt ich aktywności (mniej więcej urodzeni w latach 1895 – 1915). Każde z tych trzech pokoleń posiada swoją specyfikę. Niektórzy z nas pamiętają jeszcze ich przedstawicieli. Pojedynczy ludzie z nich mogą jeszcze żyć, ale są to jednostki ponadprzeciętnie długowieczne. Skupmy się zatem na ludziach urodzonych w okresie 1916 – 1935. 

Oczywiście nie daty tu decydują, ale zapamiętane doświadczenie. To ludzie, których wyobrażenie o świecie kształtował jeszcze świat przedwojenny. Którzy dzieciństwo spędzili w świecie, gdzie panowały tradycyjne postawy i obyczaje. Świat był w miarę przewidywalny, zasady etyczne stałe i niezmienne. Gdybyśmy jeszcze tuż przed wojną opowiedzieli komuś o tym, co stało się w czasie wojny, nie uwierzyłby w to nawet, gdyby był skrajnym pesymistą. Ludzi przecież nie przerabia się masami na mydło i nie ma broni, od której może zginąć całe miasto! Takich rzeczy nie ma. Idea, że liczba ludności Polski zmniejszy się o 6 milionów w ciągu sześciu lat musiała brzmieć niedorzecznie, więcej: jak niesmaczny, absurdalny żart w stylu monstrualnego, czarnego humoru. Podobnie myśl, że przez dwóch sąsiadów Polski wybita zostanie prawie cała inteligencja. A jednak tak właśnie się stało. Niemożliwe stało się rzeczywistością. Dobrze świadomość tego pokolenia opisał należący do niego, ciągle przecież żyjący poeta Tadeusz Różewicz w wierszu „Ocalony”:

Mam dwadzieścia cztery lata
ocalałem
prowadzony na rzeź.

To są nazwy puste i jednoznaczne:
człowiek i zwierzę
miłość i nienawiść
wróg i przyjaciel
ciemność i światło.

Człowieka tak się zabija jak zwierzę
widziałem:
furgony porąbanych ludzi
którzy nie zostaną zbawieni.

Pojęcia są tylko wyrazami:
cnota i występek
prawda i kłamstwo
piękno i brzydota
męstwo i tchórzostwo.

Jednako waży cnota i występek
widziałem:
człowieka który był jeden
występny i cnotliwy.

Szukam nauczyciela i mistrza
niech przywróci mi wzrok słuch i mowę
niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia
niech oddzieli światło od ciemności.

Mam dwadzieścia cztery lata
ocalałem
prowadzony na rzeź.

Wiersz ten dobrze oddaje dramat tego pokolenia. Nauczyło się jednoznacznych nazw, które stały się puste. Dawne podziały stały się nieaktualne. To pokolenie wychowywane było w patriotyzmie i poświęceniu dla ojczyzny, wykazało się często bohaterstwem w czasie wojny. Ale czy owo bohaterstwo doprowadziło do czegoś pozytywnego? Nie – do rzezi i zniewolenia Polski na wiele lat. Ludzi tych cechuje więc paradoksalnie, obok nienagannej kindersztuby i umiłowania porządku głębokie poczucie krzywdy, absurdu i nieufności wobec świata. Owa kindersztuba pozwoliła im żyć, ale straciła łączność ze światem. Nie wypływała ze zrozumienia świata, który okazał się zupełnie inny, niż miał być. Kultura dla tych ludzi to forma, która pozwala funkcjonować. Zostają jej wierni mimo, że nic już za nią nie stoi. 

Nie wierzą oni w naukę i postęp, ale są też nieufni wobec wszelkich jednoznacznych idei. Charakteryzuje więc to pokolenie paradoksalne połączenie szacunku wobec pewnych uświęconych form tradycji z relatywizmem i głęboko skrywanym nihilizmem. Ubiór jest bardziej ważny od dogmatów, bo jaki jest świat nie wiemy, a ubiór widać i on ułatwia życie. Ludzie ci wykazują się więc pewnym konserwatyzmem w obyczajach, a zarazem nie ufają żadnym pewnym prawdom. Nie są skorzy do walki, boją się wszelkich radykalizmów. Cenią raczej ludzkie życie niż wielkie idee, pod słodkim uśmiechem chowają zranione serce. Dzisiaj już odchodzą, ale trochę ich jeszcze pośród nas jest. Z ich perspektywy świat staje się coraz bardziej chamski i barbarzyński, co boleśnie przeżywają.
W naszych zborach to seniorzy. Zachowują formę, ale wiara jest dla nich raczej pytaniem, niż odpowiedzią. Wielu z nich ceni tradycję ponad teologię, do której podchodzi nieufnie. Z drugiej strony, wielu z nich zachowało wiarę mimo owej wielkiej próby, do dziś będąc gotowymi świadczyć o cudownym ratunku w wojennych zawieruchach.


Pokolenie 2: WALKA O NOWE
ludzie, na których świat przedwojenny już nie wpłynął, którzy nie pamiętają upadku, lecz stopniowe podnoszenie się z gruzów i życie w nowym powojennym świecie czasu zimnej wojny i realnego socjalizmu
(przybliżone daty urodzenia 1936 – 1960)

To pokolenie nowej nadziei. Stary świat nie ma dla nich żadnego znaczenia. Ważny jest ten nowy, który mogą zbudować. Stare tradycje są bez znaczenia, kogóż obchodzą. Liczy się to, co dopiero się rozwinie. Dobrze to ujął John Lennon w słynnej piosence Imagine.


Wyobraź sobie, że nie istnieje Niebo,
To nie jest trudne, jeśli spróbujesz
Pod nami nie ma piekła
Nad nami tylko niebo
Wyobraź sobie, że wszyscy ludzie
Żyją dzisiejszym dniem

Wyobraź sobie, że nie ma państw
To naprawdę proste.
Nic ma po co zabijać ani umierać,
Nie ma też żadnej religii
Wyobraź sobie ze wszyscy ludzie
Żyją w pokoju

Możesz mnie nazwać marzycielem
Ale nie jestem jedyny
Mam nadzieje, że któregoś dnia dołączysz się do nas
A świat będzie żył w jedności
Wyobraź sobie, że nie ma własności,
Ciekawe, czy potrafisz.

Nie ma chciwości ani głodu
A wszyscy są sobie braćmi
Wyobraź sobie, że wszyscy ludzie
Dzielą ze sobą świat

Możesz mnie nazwać marzycielem
Ale nie jestem jedyny
Mam nadzieje że któregoś dnia dołączysz się do nas
A świat będzie żył w jedności!

Oczywiście jej przesłanie jest jednoznacznie antychrześcijańskie. Poprzednie pokolenie też często traciło wiarę, ale zachowywało formę. To traci wiarę w pełni. Jeżeli jednak wierzy, to dlatego, że świadomie wiarę wybiera. Nie ważne jest dla niego, że to wiara stara, ważne, że wierzy w nią on, dlatego że tak wybrał. Co inni sądzą, nie ma znaczenia. To pokolenie jest skłonne w przeciwieństwie do poprzedniego do poglądów radykalnych i jednoznacznych. Nie lubi półcieni i względności. Albo wierzy, albo nie wierzy. Albo jest prawicowe, albo lewicowe i o wybrane idee walczy. Jest pełne determinizmu i silnej woli. Lubi czarno-białe podziały i proste odpowiedzi. Bunt może odwoływać się do szeroko rozumianych wartości chrześcijańskich, zwalczając bałwochwalstwo ludzi, których zastali.
Zawsze jest walka. To pokolenie łatwo nie odpuszcza. Gdy przyjrzymy się datom urodzenia dzisiejszych polityków, okaże się że to ciągle oni są u władzy. Oczywiście, następcy też są obecni. Ale to oni dominują. Dominowali już w czasach, kiedy byli w wieku swoich następców. I jakoś nie kwapią się do odejścia. Dotyczy to zarówno władz świeckich jak i kościelnych, różnych zresztą wyznań. To zaś oczywiście mówi coś o tym pokoleniu, ale niestety też o następcach.


Pokolenie 3: NIC NA SERIO
ludzie, którzy dzieciństwo spędzili w okresie zimnej wojny i realnego socjalizmu względnie w okresie transformacji ustrojowej a dojrzeć musieli już w świecie komórek, internetu i globalizacji 
(przybliżone daty urodzenia : 1961 – 1985)

Wychowywali się w ustroju, w którym nic nie było na serio. W system, który oficjalnie panował i niszczył tych, którzy mu sprzeciwiali, mało kto już wierzył. Nie była to heroiczna próba zmiany świata, ale groteskowe monstrum, które było karykaturą samego siebie. Wychowywani zostali do życia w owym świecie, który już wtedy nie był realny; dojrzeli w takim, który był przeciwieństwem tego, który im zachwalano.

Trudno więc się dziwić, że nic dla nich nie jest proste. Żadne idee i poglądy nie są jednoznaczne. Lubią się nimi bawić, odkrywać ich drugie strony, paradoksalne powiązania. Lubią długie dyskusje i odwracanie kota ogonem. Uwielbiają ironię, żart i absurd, grę znaczeniami. Niczego jednak nie traktują serio.

Pokochałem Klozet Babcię,
Miała loki, czarne kapcie,
Brudny fartuch, sztuczną szczękę,
Obiad gotowała z wdziękiem.

Znała parę modnych chwytów,
Była mistrzem emerytów,
Na koszulce napis wielki -
Zdobyć, zdobyć supermenki.

Najlepsza na świecie,
jest miłość w klozecie,
a każdy szalet jest pełen zalet.

Ani w PZU, ani w PKP
i tylko, tylko w WC.

Miłość, miłość między nami,
Miłość między fekaliami,
Miłość Babci Klozetowej
i chłopaka z podstawowej.

Piękna, dzika i wspaniała,
niezbyt jednak długotrwała.

(Big Cyc)


Z jednej strony są romantyczni i szukają głębokich uczuć, z drugiej strony koncentrują się na własnych przeżyciach i niezdolni do jednoznacznych decyzji, kręcą się w kółko. Taka też jest ich wiara chrześcijańska. Są dobrymi artystami, komentatorami, felietonistami... ale kiepskimi bohaterami i wojownikami. Mają problem z chodzeniem do kościoła i wymierną wiarą. Z wytrwaniem w podjętych decyzjach. Są chwiejni, niepewni, pełni wątpliwości, również wobec siebie samych, co często ich ratuje od radykalnego odejścia i rezygnacji. Mówią bardziej o uczuciach, relacjach, cieple, niż prawdzie, zdecydowaniu, walce. Boją się jednoznacznych decyzji, opinii i odpowiedzialności. Może w końcu dojrzeją?


Pokolenie 4: PR@GMATYCY 

ludzie, którzy nie pamiętają czasów zimnej wojny, realnego socjalizmu, ani nawet okresu transformacji, 
(przybliżone daty urodzenia: 1985 – 2010)

Od ich dzieciństwa była już demokracja i był komputer. Zamiast bajek o Bolku i Lolku oglądali gry komputerowe i bajki o potworach – robotach z kosmosu, a o seksie dowiedzieli się nie od mamy opowiadającej o pszczółkach i kwiatkach, ale z osobiście oglądanych scen ostrego seksu w internecie. Uczyli się nie po to, by poszerzać wiedzę, z ciekawości świata, ale pragmatycznie, by w przyszłości zdobyć dobry zwód. W wieku 18 lat mają za sobą już różne doświadczenia, wszystkiego próbowali i często są rozczarowani bądź zmęczeni. Świat jest dla nich prosty i jednoznaczny, rzeczy są jednowymiarowe i jasne. Wszystkim rządzą liczby. Czas został odmierzony, wyścig rozpoczęty. Kto więcej, szybciej, mocniej, nauczy się, by potem zarobić i się dorobić, przeżyje, osiągnie sukces i będzie szczęśliwy.
Idą do przodu, ale często nie dostają tego, czego pragnęli. Świat bywa bolesny. Dlatego często wybierają zatopienie w internecie, który jest oczywistą – obok fizycznej – przestrzenią życia, jak komórki są naturalnym narządem ich ciała, za pomocą którego najczęściej ze światem się komunikują. Są jednak znużeni i zmęczeni, nad wiek poważni i nieusatysfakcjonowani, ciągle nienasyceni.

A kiedy dość masz życia na pokaz,
Powiedz:
Nie będą mi radzić jak...
Nie umrze nikt za mnie więc...
Żyć mogę jak wolę,
Nie będą mi radzić bo...
Nie posłucham.

Jestem małą cheerleaderką raz, dwa, trzy!
Nie młody wiek,
Nie bunt,
Swój rozum masz,
Rób tak jak czujesz!

Nie daj się stłamsić,
Choć nie będzie łatwo,
Masz w sobie coś,
Masz to.

Tylko odważni i niepodatni,
Choć wszyscy ciągną w dół,
Osiągną to, co chcą.
Nie będą mi radzić jak...

Nie umrze nikt za mnie więc...
Żyć mogę jak wole,
Nie będą mi radzić bo...
Nie posłucham.

I jestem grzeczną cheerleaderką raz, dwa, trzy!
I nie używam brzydkich słów,
Żartowałam, nie żyję hehehehehe...
Jezuuu! masakra nie?

(Doda)

Przyzwyczajeni do prostoty obsługi, intuicyjnego menu w komputerze i na komórce, szukają prostych zasad i wartości w życiu. Równie dobrze może to być coś fizycznego i materialnego, jak i coś duchowego. Ważny jest dla nich indywidualny sukces i szczęście, tak w życiu, jak we wierze. To jednocześnie pokolenie nastawione na działanie. Wielu z nich wiara wydaje się czymś całkowicie nieużytecznym; z drugiej strony, kiedy wierzą, to wierzą. Nie boją się zdecydowania ani konkretności, czy też profesjonalizmu w działaniu, czym czasem zaskakują a nawet szokują niepewnych ojców i matki. To pokolenie, które choć nie jest tak świadome złożoności świata jak wcześniejsze, jest jednak gotowe do poświęceń i oczekuje od Boga (i siebie) więcej niż poprzednie.

Co z tego wynika? 

Pojmujemy świat inaczej. Wydarzenia świadomości zbiorowej, w zetknięciu z okresem formowania się światopoglądu, warunki życia, kształtują perspektywę na Boga, siebie, tego co wartościowe i bez sensu. Bóg działa w każdym pokoleniu. Do każdego jednak inaczej dociera przekaz Ewangelii: co innego jest ważne, co innego jest wyzwaniem i trudnością, a co innego przemawia w sposób oczywisty i jasny. Warto o tym pamiętać i być tego świadomym, kiedy ze sobą rozmawiamy, mówimy kazania i próbujemy kogoś do czegoś przekonać. Również, kiedy kogoś oceniamy. W końcu, bądźmy świadomi swoich zarówno mocnych jak słabych stron, aby każde pokolenie mogło wzbogacić rzeczywistość Królestwa Bożego, które wspólnie tworzymy.

Twoje konto

Historia zamówień
Koszyk
Profil
Zamiana loginu/hasła

Obsługa klienta

Regulamin
Kontakt

O nas

Kontakt
Logowanie
Polub nas na Facebook'u

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać od nas informacje o nowościach, zapisz się.