Pięćdziesiąt twarzy... słowa

20 lutego 2015, 21:22:36


Autor:
Marshall Segal

Pięćdziesiąt twarzy Greya
wchodzi na ekrany największych kin w ten piątek; jak można było się spodziewać – jak na ironię – na dzień przed corocznym świętem miłości. Ten cykl powieści erotycznych, zgłębiających kwestie dominacji seksualnej, a nawet przemocy, sprzedał się (niestety) w ponad 100 milionach egzemplarzy i został przetłumaczony na 52 języki. Tak, Ameryka rozpowszechniła te sceny i to przesłanie w 52 językach w nie wiadomo ilu krajach.

Nie czytałem tych książek i nie oglądałem filmu, i nie zrobię tego. Czytałem o tej historii i widziałem zwiastun. Wierzę, że dość się już dowiedziałem, by móc o tym napisać i ostrzec moich braci i moje siostry w Chrystusie (imię głównego bohatera książki i filmu brzmi Christian, na litość boską! [w języku angielskim słowo „Christian” oznacza chrześcijanina – przyp. tłum.] W społeczeństwie, które bagatelizuje zgubne skutki zła, a nawet gloryfikuje zło, musimy ciągle przypominać sobie o niebezpieczeństwie grzechu. Tak jak dziecko, które znajduje igłę na ulicy i sądzi, że to zabawka, my też możemy być naiwni w swoim podejściu do tego, co dzieje się w amerykańskim świecie rozrywki, i narazić się przez to na niebezpieczeństwo.

Przesłanie, że seks jest samolubny, manipulatorski, a nawet figlarnie brutalny, ubliża nam i gwałci nasze zasady. Ta historia może się wydawać dobrą zabawą i nieszkodliwą fantazją, ale wcale nie tak subtelnie przedefiniowuje potęgę i piękno seksu, tworząc blokady duchowe w naszym sercu, które w końcu nas zabiją i negatywnie wpłyną na naszą umiejętność czerpania prawdziwej i długotrwałej przyjemności.

Dziesięć obietnic prawdziwszych od wszelkiej fantazji

Zanim kupimy bilet i popcorn – lub zanim porozmawiamy z przyjacielem, który chce przeczytać te książki lub obejrzeć film – chciałbym przedstawić dziesięć Bożych obietnic. Mam nadzieję i modlę się o to, aby przejrzystość i moc Bożych słów przekonała wielu z nas do zaoszczędzenia pieniędzy i własnego serca oraz by pomogła nam zachęcić do tego innych. 

1. Prawdziwa miłość – miłość, do której zostaliśmy stworzeni – odkłada na bok egoistyczne pragnienia i poświęca się dla dobra i bezpieczeństwa innych.

W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. (1 List Jana 4:9–10)

Seksowna, zwodnicza „miłość” z Hollywood łączy w sobie uwiedzenie, skandal i namiętność. Sugeruje, że najlepsza miłość to miłość zakazana. Prawdziwa miłość – najczystsza, najpełniejsza, najbardziej porywająca miłość – została stworzona przez Boga dla naszego dobra i zamanifestowana przez Niego na krzyżu. Jeśli miłość wygląda na samolubną – jeśli raczej bierze, niż daje – to po prostu nie jest to miłość.

2. Grzech obiecuje przyjemność, ale rani metodami subtelnymi i wyniszczającącymi.

Ci, którzy idą za obcymi bogami, pomnażają swoje boleści. (Psalm 16:4)

Jeśli jesteśmy uczciwi, nie trzeba nas o tym przekonywać. Każdy, kto eksperymentował z grzechem, wie, że jest to nieuczciwa i niewierna kochanka. Grzech przedstawia się – często przekonująco – jako satysfakcjonujący, godny zaufania i trwały. Ale nigdy taki nie jest. Zamiast zaspokoić pragnienia naszej duszy, tylko je wzmaga. Nie zaspokaja naszego głodu, potęguje go. Grzech obiecuje dać nam szczęście, a tylko stwarza i pomnaża ból, smutek i potrzebę.

3. Grzech, który wygląda na przyjemność i sprawia takie wrażenie, jest tylko bladym cieniem czegoś o wiele bardziej intensywnego i satysfakcjonującego.

Stawiam sobie zawsze Pana przed oczy, nie zachwieję się, bo On jest po mojej prawicy. Dlatego się cieszy moje serce, dusza się raduje. . . . Ukażesz mi ... pełnię radości u Ciebie, rozkosze na wieki po Twojej prawicy. (Psalm 16:8)

Nie ma wątpliwości, że kiedy zaspokajamy pragnienia naszego ciała, odczuwamy pewien rodzaj miłych doznań, a nawet przyjemność. Grzech nie miałby nad nami żadnej władzy, gdybyśmy tego nie czuli. Jednak obietnica, o której zapominamy lub którą odrzucamy, mówi, że ta namiastka przyjemności, którą obiecuje grzech, jest czymś krótkotrwałym i politowania godnym w porównaniu z oceanem przyjemności, którą będziemy odczuwać w Bożej obecności.

„Grzech, który wygląda na przyjemność i sprawia takie wrażenie, jest tylko bladym cieniem czegoś o wiele bardziej intensywnego i satysfakcjonującego”. 

4. Ci, którzy postanawiają widzieć mniej dzisiaj, zobaczą więcej w wieczności.

Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. (Psalm 5:8)

Są w tym życiu rzeczy, które – jeśli je oglądamy i zaspokajamy nimi nasz głód – sprawiają, że stajemy się ślepi na Boga. Nie ma nic bardziej spektakularnego i satysfakcjonującego niż oglądanie Boga i cieszenie się Jego obecnością, ale tak łatwo i niefrasobliwie wymieniamy to doświadczenie na 125 minut (lub mniej!) przyjemnego podniecenia.
Za każdym razem, gdy wystawiamy się na działanie nieczystości i zabawiamy się nią, wyrzekamy się naszej świadomości i wiedzy o największej dobroci i najpełniejszym majestacie oraz najwspanialszej miłości, których człowiek można doświadczyć. Nie dajmy się oszukać – kiedy sięgamy po nieczystość, płacimy znacznie więcej, niż kosztuje ten i tak zbyt drogi bilet do kina.

5. Żądza – pokrętne, niewłaściwie spożytkowane lub samolubne pożądanie seksualne – okrywa hańbą, a nie przynosi zaszczyt.

Albowiem wolą Bożą jest wasze uświęcenie: powstrzymywanie się od rozpusty, aby każdy umiał utrzymywać ciało własne w świętości i we czci, a nie w pożądliwej namiętności, jak to czynią nie znający Boga poganie. (1 List do Tesaloniczan 4:3-5)

Okazywane nam zainteresowanie może wydawać się miłością, ale w istocie żądza zafascynowana jest tylko sobą i na sobie skoncentrowana. W pewnym momencie zaczynamy zadowalać się każdym przejawem pożądania seksualnego ze strony naszego partnera, bez względu na to, jak on czy ona nas postrzega. Czujemy się zaszczyceni (kochani), że otrzymujemy coś, co z definicji jest hańbiące i poniżające. To egoistyczne, potajemne zainteresowanie seksualne sprawia, że czujemy się ważni, ale tak naprawdę oznacza, że ta druga osoba zupełnie o nas nie dba. Jej celem jest tylko wyłącznie zaspokojenie nienasyconego i zdradliwego głodu przyjemności. Pożądanie to nie miłość; ono nie służy; zrani cię, a potem się tobą znudzi.

6. Namiętności cielesne to nie najwyższe, tylko najniższe ludzkie doznania.

I wy byliście umarłymi na skutek waszych występków i grzechów, w których żyliście niegdyś według doczesnego sposobu tego świata, . . postępowaliśmy według żądz naszego ciała, spełniając zachcianki ciała i myśli zdrożnych. I byliśmy potomstwem z natury zasługującym na gniew, jak i wszyscy inni. (Psalm 2:1)

Kiedy apostoł Paweł wyjaśnia, co się z nami stało, gdy zostaliśmy ocaleni od grzechu, mówi, że byliśmy martwi – nie załamani lub chorzy albo źli, tylko martwi. Żyliśmy, jakbyśmy byli martwi, według wskazówek tego świata, postępowaliśmy według żądz naszego ciała, spełniając naturalne, grzeszne zachcianki ciała. To właśnie oznacza bycie martwym.
Kiedy byliśmy ledwie żywi, byliśmy niewolnikami żądz naszego ciała i wszelkich innych odmian grzechu. Jeśli chcemy żyć – prawdziwym, trwałym, promiennym i szczęśliwym życiem – przestańmy żyć w taki sposób, w jaki żyliśmy, gdy byliśmy martwi. Ucieknijmy z trumny kłamstw, którymi karmi nas świat. Podążajmy ścieżką prowadzącą do nieba. Nauczmy się zamiłowania do pobożności. Wprowadzajmy w życie pragnienia Ducha. Żyjmy! 


7. Należy zalecać, kultywować i naśladować samokontrolę, a nie kontrolowanie innych.

Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie. . . . Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą. Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim cnotom nie ma Prawa. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami. (List do Galacjan 5:19–24)

Rodzaj miłości i seksu, celebrowany przez Pięćdziesiąt twarzy Greya, jest pozbawiony znaczenia i mocy. Miłość nie posługuje się seksualną niemoralnością, nieczystością i zmysłowością. Miłość jest cierpliwa, łagodna i opiera się własnym samolubnym pragnieniom dla dobra innych. Zamiast dawać przyzwolenie na każdy zbuntowany, obcy, zboczony impuls, wciąż prosi nas, abyśmy czynili to, co przysłuży się innym i zadowoli ich. Miłość to sprawowanie kontroli nad sobą, a nie nad inną osobą.

8. Seks jest olśniewającym obrazem Bożej czystości i miłości, ale może być wykorzystany przez szatana jako niszcząca broń.

Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła. (List do Efezjan 5:31–32)

Seks został nam dany, aby nauczyć nas czegoś o miłości, intymności i zaufaniu, których doświadczamy w Bożej obecności przez Chrystusa. Nasza relacja z Bogiem nie jest relacją seksualną, ale seks – jako najgłębsze, najczulsze i najbardziej uświęcone doświadczenie, jakie może połączyć dwoje ludzi w tym życiu – jest oszałamiającym obrazem wysokości, długości, szerokości i głębokości Bożej miłości do nas.
Równocześnie szatan kradnie nam seks i zmienia go w coś odrażającego i niebezpiecznego. Seks propagowany przez szatana jest sfałszowany – jest tylko namiastką oryginału. Zamiast przekazywać piękno i chwałę Boga, demonstruje niebezpieczeństwa związane ze sprzeciwianiem się Bogu i zniekształcaniem Jego dobrych darów. Seks, który odrzuca Boga, odrzuca całe zawarte w sobie dobro. Taki sposób postrzegania seksu całkowicie wypacza sens i przyjemność, którą się z niego czerpie.

9. O naszej największej słabości świadczy fakt, że nie tylko zagłębiamy się w ciemności – my ją wręcz kochamy.


A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. (Ewangelia Jana 3:19)

Jak powiedział kiedyś John Piper: „Jesteśmy grzeszni nie dlatego, że jesteśmy ofiarami ciemności, lecz dlatego, że ją kochamy”. Jednym ze sposobów sprzeciwiania się dziełu Bożego zbawienia w naszym życiu jest umiłowanie ciemności i trwanie w niej. Jeśli grzech będzie dla nas rozrywką lub zabawą (co sugerowałoby, że grzech jest dobry i przyjemny), okaże się, że – czy to subtelnie i skrycie, czy też odważnie i jawnie – umiłowaliśmy ciemność. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła (Ewangelia Jana 3:20).

John Piper: „Jesteśmy grzeszni nie dlatego, że jesteśmy ofiarami ciemności, lecz dlatego, że ją kochamy”. 

10. Boża łaska może zakryć każdy grzech na tle seksualnym – bez względu na to, jak bardzo jest samolubny, mroczny i brutalny – ale nigdy nie będzie czerpać z niego przyjemności i nigdy nie będzie go tolerować.

Wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej, a dostępują usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski, przez odkupienie które jest w Chrystusie Jezusie. . . . Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? . . . To wiedzcie, że dla zniszczenia grzesznego ciała dawny nasz człowiek został razem z Nim ukrzyżowany po to, byśmy już więcej nie byli w niewoli grzechu. Kto bowiem umarł, stał się wolny od grzechu. (List do Rzymian 3:23–24; 6:2, 6–7).

Jeśli krew Jezusa miała wystarczającą moc, aby ocalić Dawida – grzesznika, który spał z żoną innego mężczyzny, żeby później go zabić – to może ocalić również nas od wszelkiego rodzaju seksualnej ciemności, którą kiedykolwiek oglądaliśmy lub w którą się kiedykolwiek angażowaliśmy. Jezus nie zbawił nas jednak po to, byśmy pozostali w tym miejscu. On umarł nie tylko po to, by uratować nas przed ciemnością piekła, ale również po to, by ocalić nas przed ciemnością, która coraz śmielej wkrada się do naszego świata i mediów.
On umarł, aby nas uwolnić, nie po to byśmy mogli zaspokajać nasze grzeszne fantazje, tylko po to, byśmy mogli od nich uciec. Bóg, który mówi: „Nie wspominam twych grzechów” (Izajasz 43:25), mówi również , „Idź, a od tej chwili już nie grzesz!” (Ewangelia Jana 8:11)

Powiedz NIE Greyowi

Grzech to igła, która zaspokaja śmiertelne uzależnienia i morduje swoje ofiary. On nie jest zabawką, którą udaje. Przenika nas po cichu i na wskroś, dociera do najwrażliwszych i najbardziej opornych na zmianę zakamarków naszego ja. Bez względu na to, w jakim podany jest opakowaniu, bez względu na to, jak piękny, urzekający i kulturowo akceptowalny się wydaje – nie jest bezpieczny. W końcu okazuje się, że grzeszna przyjemność nie jest żadną przyjemnością. Tylko Bóg może zaspokoić to, czego naprawdę pragną nasze oczy i serca. 


„Ci, którzy postanawiają widzieć mniej dzisiaj, zobaczą więcej w wieczności”.

Twoje konto

Historia zamówień
Koszyk
Profil
Zamiana loginu/hasła

Obsługa klienta

Regulamin
Kontakt

O nas

Kontakt
Logowanie
Polub nas na Facebook'u

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać od nas informacje o nowościach, zapisz się.